Logo tylkoskoki

5 2

Rozmawiamy z Martą Roszkiewicz-Heizer o historii Stadniny Kunowo, założonej przez Romana Roszkiewicza 19 lat temu, o tym, jak rodzinną pasję przekuli w rodzinny biznes, o ich koncepcji hodowlanej i ulubionych liniach żeńskich, o podejściu Związku Hanowerskiego do hodowców koni skokowych, a także o tym, co sprawia jej w swoim zawodzie największą radość.

Karina Olszewska: Chciałabym najpierw pogratulować sukcesu hodowlanego Stadninie Kunowo, jakim z pewnością jest klacz Viva. Jakie wrażenie zrobili na Pani Eric Lamaze i Kara Chad?

MRH: Muszę powiedzieć, że we dwójkę stanowią świetny, w pełni profesjonalny team i bardzo się cieszę, że Viva (hod. Roman Roszkiewicz, przyp.red.) trafiła na Karę. Amazonka zrobiła na mnie fenomenalne wrażenie. To młoda, bardzo drobna dziewczyna - idealna dla Vivy, która ma 166 cm w kłębie. Kara wsiadła na nią, zakłusowała, zagalopowała i zaczęła skakać. Skończyły się jej stojaki. Bardzo mnie cieszy, że przez niecały rok tak się zgrały. Zwycięstwo na CSI5* w Spruce Meadows w konkursie 150 cm jest tego najlepszym przykładem. 

2649 0190

KO: Czy już jako młody koń, Viva przejawiała szczególny potencjał?

MRH: Viva jako 3-latka była bardzo mała, wrażliwa i temperamentna. Od początku miała ogromne serce do skoków. Przez kilka lat jeździła na niej moja siostra – Hania. W między czasie poznałam Jana Vinckiera, z którym współpracujemy do dziś. Okazało się, że myślimy w ten sam sposób i mamy podobne podejście do pracy z końmi. Janek zaczął przyjeżdżać do nas, żeby pomóc Hani z Vivą i Cancanem. Jak Viva miała 7 lat, to Janek zaczął na niej startować i tak zaczęli osiągać coraz lepsze rezultaty.

KO: Cofnijmy się jeszcze na chwilę do historii tego miejsca. Jak powstała Stadnina Kunowo?

MRH: Konie zawsze przewijały się w naszej rodzinie. Mieliśmy stajnię, w której każdy z nas trzymał swojego konia. Na początku było to nasze hobby i przyjemność, następnie pojawiło się u nas kilka koni w pensjonacie i dwie klacze hodowlane. Myślę, że kluczowym momentem był mój wyjazd na praktyki do stajni hodowlanej w Szwajcarii, a następnie do Stall Ramsbrock (gdzie wychował się ogier Cornet Obolensky) i do Tönne Böckmanna (znany ogiernik) w Niemczech. Była to prawdziwa „fabryka marzeń i snów”.

Zobaczyłam, jak to wygląda na świecie i razem z tatą (Romanem Roszkiewiczem, przyp. red.) postanowiliśmy, że spróbujemy poprowadzić naszą hodowlę w tym kierunku. 

skoki 2

KO: Od początku działalności jesteście członkiem Związku Hanowerskiego. Skąd wybór akurat tej rasy?

MRH: Jedną z pierwszych osób poznanych przy okazji poszukiwań klaczy hodowlanych był Johannes Zur Lage, hodowca koni Hanowerskich. Współpracujemy z nim już od 20 lat. To właśnie na bazie jego klaczy zaczęliśmy tworzyć swoje linie. Związek Hanowerski jest największym związkiem ras użytkowych szlachetnych. Jako pierwsi zaczęli klasyfikować konie pod względem charakteru. Te, które nie chciały współpracować z człowiekiem, były eliminowane. Właśnie dlatego konie hanowerskie są z założenia przyjazne i nastawione na współpracę.

65

KO: Jak wygląda podejście Związku Hanowerskiego do hodowców koni skokowych? 

MRH: Związek nie jest konserwatywny, lecz cały czas ewoluuje. Chce nadążać za rynkiem, a także trendami w hodowli. Ukłonem w stronę hodowców koni skokowych była zmiana w przepisach, która umożliwia wykorzystywanie ogierów, które są, albo były, w pierwszej pięćdziesiątce rankingu WBFSH (World Breeding Federation for Sport Horses przyp. red.). Są też bardzo aktywni w szkoleniu. Organizują seminaria o hodowli, żywieniu koni czy pielęgnacji. Mają też świetnie dopracowany marketing. Dbają o to, żeby hodowca mógł sprzedać swoje konie. Po to są organizowane wszystkie aukcje, licencjonowania czy przeglądy klaczy hodowlanych i koni sportowych. Co ciekawe, większość hodowców w związku ma zaledwie jedną, dwie klacze. Są to z reguły niemieccy rolnicy, którzy z przyjemnością trzymają konie, pilnują rodowodów i korzystają z bardzo dobrych ogierów, bo wiedzą, że związek zorganizuje aukcje albo premiowanie w ich sąsiedztwie. Mam wrażenie, że dla Niemców hodowanie koni to narodowa powinność, nie mogą bez tego żyć, a związek o nich dba. 

KO: W tym roku po raz pierwszy w Polsce, Stadnina Kunowo zorganizowała premiowanie źrebiąt hanowerskich i próba dzielności młodych klaczy. Z jakim odzewem wśród innych hodowców i Związku się to spotkało?

MRH: Związek Hanowerski był zadowolony z naszego przygotowania i organizacji. Hodowcy podeszli do tego trochę zachowawczo, ale byli zaciekawieni nową inicjatywą. Sporo osób przyjechało bez koni po to, żeby pooglądać i się przekonać. Wszyscy jednak pozytywnie ocenili nasze wydarzenie, więc mam nadzieję, że z roku na rok będzie się ono cieszyć coraz większym zainteresowaniem.

skoki 13

KO: Wspomniała Pani o Johannesie Zur Lage. Właśnie na bazie jego linii żeńskich rozpoczęliście hodowlę koni. Czy dalej z nich korzystacie?

MRH: Zdecydowanie. Dwadzieścia lat temu założycielką naszej stadniny była klacz Surprise po Sao Paulo. Obecnie mamy już piąte pokolenie z tej linii i większość naszych koni z niej się wywodzi. Surprise jest chociażby babcią Vivy. Kontynuujemy drugą linię hodowlaną klaczy Grace, która dała nam wiele wspaniałych koni, w tym Negro, który był w złotej ekipie pod Sławkiem Uchwatem podczas CSIO5* w Moskwie, w 2012 roku, a także Cancan, który z powodzeniem startował w konkursach 140 cm pod Hanią Roszkiewicz, był też w Grand Prix Jakubowic pod Wojtkiem Dahlke. Według mnie podstawą hodowli są klacze. Korzystam z ogierów z top listy światowego rankingu WBFSH, a u siebie trzymam tylko sprawdzone, premiowane przez związek i przez siebie wyhodowane klacze. Nie zależy mi na ilości, a na jakości.

KO: Skoro mowa o jakości, to na jakich cechach najbardziej Pani zależy u swoich koni?

MRH: Myślę, że największym marzeniem każdego hodowcy jest wyhodowanie konia, który wystartuje z powodzeniem na Igrzyskach Olimpijskich czy Mistrzostwach Świata. Najbardziej mi zależy na tym, żeby koń był przede wszystkim zdrowy i jezdny. O talent oczywiście również poproszę, ponieważ moim celem jest właśnie hodowla koni na najwyższym, sportowym poziomie. Jeśli jednak tak się nie zdarzy, to koń, który jest zdrowy i nastawiony na współpracę, może dać ogromną przyjemność amatorom lub hobbystą. W końcu nie każdy potrzebuje konia na Grand Prix. Byłam ostatnio na zawodach regionalnych i bardzo zaskoczyła mnie ilość nowych twarzy na parkurze. Bardzo się cieszę, że jeździectwo w Polsce tak się rozwija.

2649 0102

KO: Źrebaki są u Was od urodzenia wychowywane i przygotowywane do przyjęcia jeźdźca. Jak wygląda taki cykl pracy?

MRH: Młodzież po odsadzie podzielona jest na płeć i wiek. W sezonie letnim młodziaki całą dobę spędzają na przestronnych pastwiskach, gdzie żywią się specjalnie skomponowaną mieszanką traw. Mniej więcej w połowie października schodzą się do stajni, gdzie spędzają zimę. Stoją w dużych boksach grupowych, w których bez problemu mogą zaspokajać swoje potrzeby behawioralne. Dodatkowo wypuszczamy je na halę.

57

Kolejnym etapem jest przygotowanie do testów dla ogierków lub klaczy. Wtedy regularności treningów musi się sukcesywnie zwiększać. Już podczas skoków w korytarzu widzę jaką koń ma mentalność, jak szybko się uczy i czy chce skakać. Jeśli nie idą na testy, to spokojnie je szykujemy, żeby jako 4-latki mogły być zaprezentowane pod siodłem na zawodach. Oczywiście, jeśli taki koń nie będzie na to gotowy, to damy mu czas. Cała młodzież jest u nas zajeżdżana. Zajmuje się tym nasz jeździec, Michał Klatkiewicz, który świetnie pracuje z młodymi końmi.  Fachowe podejście i odpowiednie prowadzenie skutkują tym, że koń nabywa do nas zaufania i chce współpracować. W hodowli przekonałam się, że moja życiowa niecierpliwość tutaj w ogóle nie ma racji bytu i daje wręcz odwrotny efekt. To zabawa dla cierpliwych.

skoki 24

KO: Co sprawia Pani największą radość w swojej pracy?

MRH: Z moim zawodem łączy się wiele emocji. Ogromną radość sprawia mi skuteczna inseminacja moich klaczy, narodziny zdrowego źrebaka, pierwszy start w zawodach… Cieszy mnie obserwowanie kolejnych etapów ich rozwoju i przede wszystkim jak widzę, że koń ma talent i trafia pod odpowiedniego jeźdźca. Emocjonującym wydarzeniem są zawsze testy ogierów i klaczy. Po raz pierwszy w historii, nasz ogier po Cornet Obolensky/Cento/Calido Z zakwalifikował się na Hannoveraner Hengstkörung, który odbędzie się pod koniec października. Jest to licencjonowanie ogierów hanowerskich, transmitowane na całym świecie, a jego zwieńczeniem jest aukcja. Kilkanaście razy byliśmy tam z tatą jako widzowie, ale po raz pierwszy będziemy trzymać kciuki za ogiera naszej hodowli.

Rozmawiała Karina Olszewska.

Zdjęcia Aleksandra Walas i Tomas Holcbecher.


W tym tygodniu

  • CSI5*W Stuttgart GER
    14-18.11.18
           
  • CSI4* Rouen FRA
    15-18.11.18
           
  • CSI2* Besiekierz Rudny POL
    15-18.11.18
           
  • HZO2* Leszno POL
    16-18.11.18
           

Ranking PZJ (31.10.2018)

1. Jarosław Skrzyczyński 4350
2. Wojciech Wojcianiec 2974
3. Krzysztof Ludwiczak 2737
4. Michał Kaźmierczak 2002
5. Adam Grzegorzewski 1681
6. Kamil Grzelczyk 1686
7. Maksymilian Wechta 1681
8. Jan Bobik 1641
9. Andrzej Opłatek 1088
10. Mściwoj Kiecoń 823
  CAŁY RANKING  

Polacy w rankingu FEI

 61 Jarosław Skrzyczyński 1645
138 Wojciech Wojcianiec 1150
172 Krzysztof Ludwiczak 1005
  Stan na 31.10.2018  
Nie masz jeszcze konta? Zarejstruj się!

Zaloguj się